<title_newspaper=Chopska Droga> 
<title_article=Jak y w Ameryce Kornel Denega> 
<author_1=>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="4">
<date=1952-04-06>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Mamy przez trzy lata pracowa w puszczy przy trzebieniu lasw. Tej nocy w szopie penej brudu i rnego robactwa (by to hotel dla emigrantw) jeno pacz i lament byo sycha. Po kilku dniach wywieziono nas na koloni w Pedrygulii. Kad rodzin zrzucono w puszczy lenej na przeciwko dziaki. Tu mielimy si dorabia... Ulokowalimy si w pobliu strumyka. Za mieszkanie suyy nam budy zrobione z lici i drzew palmowych. Spao si na ziemi, palc przez cay czas ognisko w obronie przed komarami. Od ich ukszenia ciaa nasze pokryway wrzody. ycia w puszczy nie mona nazwa inaczej jak powolnym konaniem. My Polacy nie przyzwyczajeni do brazylijskiego klimatu umieralimy jak muchy. Malaria, udar soneczny, cholera byy powszechnymi zjawiskami. O leczeniu nie byo co marzy, gdy do najbliszego miasta Porto-Alegry (gdzie mieci si szpital) byo 700 km drogi. Jedynej pomocy udzielaa nam ona pana Bieleckiego, ktra leczya wszystkie choroby... aspiryn i rycynusem. adnych innych lekarstw nie byo. Nic wic dziwnego, e olbrzymia wikszo emigrantw mara od chorb. A ilu to ludzi zgino mierci tragiczn przy wyrbie lasw, lub od ukszenia jadowitych mij?! Przy wyrbie pracowalimy po kilku mczyzn razem. Robota w pojedynk bya niemoliwoci. Po spaleniu zrbanych drzew sadzio si w tym miejscu suchy ry lub kukurydz. Po zbiorach ziarna kukurydzy tuko si motkiem na kamieniu robic w ten sposb krupy na kasz. Ziarna ryu kado si na jednej desce, pocierajc je drug z wierzchu, by obedrze ziarno z uski. Straszne byo to ycie...
Poza tym wszystkim chop by w nielitociwy sposb wykorzystywany przez wendziarza (waciciela duego sklepu).
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
